Wkoło Watykanu: o tym, dlaczego jezuici się wycofują i o pięknej katastrofie, która nadchodzi

W czasie wakacji Franciszek nie opuszcza Watykanu. O latach, w których papieże opuszczali Rzym na dwa miesiące, pracownicy kurii mogą tylko pomarzyć.
w cyklu WKOŁO WATYKANU
Czyta się kilka minut
Przebudowa układu drogowego na Piazza Pia (przy którym znajduje się m.in. siedziba Radia Watykańskiego), Rzym, lipiec 2024 r. // Fot. Eric Vandeville / ABACA / East News
Przebudowa układu drogowego na Piazza Pia (przy którym znajduje się m.in. siedziba Radia Watykańskiego), Rzym, lipiec 2024 r. // Fot. Eric Vandeville / ABACA / East News

W jednym z poprzednich newsletterów obiecałem, że kiedyś opowiem Państwu, jak zostałem watykanistą. Nadszedł właściwy moment.

W połowie lat 80., będąc studentem, otrzymałem od kolektywu ważne dziennikarskie zadanie. Dostęp do świata był wtedy, jaki był. Dlatego żądni prawdziwych wiadomości studenci radzili sobie sami, nasłuchując wieczorami Wolnej Europy czy Głosu Ameryki, a potem przekazując dalej usłyszane informacje (w tamtym czasie już bez konspiracji i obaw). Niestety, mój radioodbiornik z zachodnich rozgłośni łapał tylko Radio Watykańskie. A jako że znałem włoski (i do tego miałem zdjęcie z papieżem), koleżeństwo uznało, że skieruje mnie na ten właśnie odcinek. I tak, raz w tygodniu, wystukiwałem na enerdowskiej maszynie do pisania Erika najważniejsze depesze z życia Kościoła. Nie musiałem zresztą tracić czasu na codzienne słuchanie audycji, język włoski też okazał się zbędny – bo w każdą niedzielę, bodaj o 16, sekcja polska radia nadawała kilkunastominutowe podsumowanie tygodnia. Wystarczyło wybrać pięć najważniejszych wydarzeń, streścić je w kilku zdaniach i opatrzyć ciekawym tytułem. Z czasem doszedłem w tym do takiej wprawy, że również przed moją kartką, zawieszoną na korkowej tablicy w korytarzu, gromadziły się „tłumy czytelników”.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Rozstanie po latach

To oczywiście żartobliwe wytłumaczenie (choć historia prawdziwa). Ale uznałem, że dziś jest dobra pora na taką anegdotę. Bo właśnie od Radia Watykańskiego chciałem zacząć najnowszy newsletter. Niedawno dowiedzieliśmy się, że 1 lipca z sekcji polskiej tej radiostacji odeszli ostatni jezuici. Byli w niej od początku, nieprzerwanie przez 86 lat. Zresztą całe Radio Watykańskie było „dziełem jezuitów” – gdy w 1931 r. Pius XI powierzał Guglielmowi Marconiemu budowę instalacji radiowej, postanowił też, że nowy środek komunikacji odda właśnie temu zakonowi. Na czele Towarzystwa Jezusowego stał wówczas o. Włodzimierz Ledóchowski, wieloletni generał zakonu (1915-1942), doradca papieży, mający ogromny – nie zawsze dobry – wpływ na politykę Watykanu. Nic więc dziwnego, że już w 1938 r. powstała polska sekcja radia, obok pięciu innych obcojęzycznych: angielskiej, francuskiej, niemieckiej, hiszpańskiej i włoskiej (oficjalnym językiem była przecież łacina).

Informacja, że polscy jezuici odchodzą z Radia Watykańskiego, przemknęła przez katolickie media, ale mało kto zadał pytanie, dlaczego tak się dzieje. Ograniczano się do wspomnień i podziękowań. Andrea Tornielli, dyrektor watykańskich mediów, do którego w tej sprawie od razu zadzwoniłem, wyjaśnia, że decyzję o niewysyłaniu nowych pracowników podjęli – pod koniec ubiegłego roku – sami jezuici. Dodał, że los redakcji nie jest zagrożony – „rok temu odpowiedzialność za polską sekcję przejął ks. Paweł Rytel-Andrianik, były rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski, przeprowadzając ją przez ważny czas reform”. Dowodem, że sytuacja rozwija się dobrze, jest dla niego nawiązanie współpracy z Radiem Plus, które od ubiegłego miesiąca rozpoczęło nadawanie programów informacyjnych Radia Watykańskiego.

Z innych moich źródeł w dykasterii dowiedziałem się jednak, że zanim nastąpiło „przekazanie odpowiedzialności”, Watykan pytał władze Towarzystwa Jezusowego, czy wskażą kolejnego dyrektora, ale te odpowiedziały, że nie mają na to stanowisko – w żadnej z polskich prowincji – odpowiedniej osoby. A potem zdecydowały o wycofaniu wszystkich zakonników z polskiej sekcji.

Nieco inaczej widzi kwestię odejścia o. Krzysztof Ołdakowski, ostatni jezuicki dyrektor (do 2023 r.). Mówi wprost, że po reformie watykańskich mediów w 2015 r., gdy zdecydowano o połączeniu wszystkich medialnych podmiotów (radio, telewizja, gazeta „L'Osservatore Romano”, portal internetowy Vatican News, wydawnictwo, drukarnia, biuro prasowe, serwis foto i Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu) w jeden „organizm”, Radio Watykańskie „przestało być dziełem kierowanym przez Towarzystwo Jezusowe”. A gdy trzy lata później powstała Dykasteria ds. Komunikacji, z własnymi władzami (w tym – po raz pierwszy w Watykanie – ze świeckim prefektem) i radą programową, decydującymi o polityce informacyjnej i ujednoliceniu przekazu wszystkich mediów, podjęto decyzję o wycofaniu się z prowadzonej od wielu lat działalności.

„Skoro jezuici przestali być odpowiedzialni za kształtowanie programu Radia Watykańskiego – tłumaczy – z czasem również przełożeni zakonni nie czuli się zobowiązani do przysyłania kolejnych ludzi, zwłaszcza, że nikt z kierownictwa mediów watykańskich od nich tego nie oczekiwał. Naturalnym biegiem rzeczy współpraca jezuitów z Dykasterią ds. Komunikacji zaczęła wyhamowywać. Dlatego również szefowie Dykasterii nie zgłaszali zapotrzebowania na kolejnych jezuitów do pełnienia funkcji odpowiedzialnego za sekcję polską Radia Watykańskiego. Ta nominacja nie jest już po stronie przełożonych jezuickich i nie ma tu nic do rzeczy, czy są odpowiedni kandydaci, czy ich nie ma”.

Rzymskie wakacje

Sięgam w tym newsletterze, przesuniętym o tydzień z powodu mojego urlopu, jeszcze do wydarzeń z przełomu czerwca i lipca, bo były ważne i nie powinny umknąć Państwa uwagi. Wspomnę tylko, zachęcając do przeczytania bardziej szczegółowych omówień na łamach lub stronach internetowych „Tygodnika”, o zatwierdzeniu regulaminów Bazyliki św. Piotra, wzmacniających pozycję jej archiprezbitera kosztem kapituły, a także Fabryki św. Piotra, regulujących czas pracy, poziomy wynagrodzenia, sprawy urlopów i zwolnień z powodu choroby czy zdarzeń losowych (ale też wprowadzający dress code i szereg kontrowersyjnych zakazów). Oraz o wyroku Dykasterii Nauki Wiary w sprawie abp Carla Marię Vigano – stwierdzającym, że zbuntowany hierarcha sam, swoimi wypowiedziami i czynami, wykluczył się ze wspólnoty Kościoła (czyli zaciągnął na siebie ekskomunikę). Jak również Instrumentum laboris – dokumencie roboczym na październikową sesję synodu, z którego zniknęły najbardziej kontrowersyjne kwestie, rozpalające rok temu emocje uczestników i obserwatorów synodu (choćby sprawa diakonatu kobiet, która została oddana Dykasterii Nauki Wiary i można się spodziewać, że zostanie rozstrzygnięta poza synodalną dyskusją).

Teoretycznie od 2 lipca w Stolicy Apostolskiej zaczęły się wakacje. Ale wiadomo, że od 10 lat są one nietypowe – Franciszek uznał, że nie potrzebuje urlopu i przez całe lato nie opuszcza Domu św. Marty. Niby odpoczywa, ale jest na miejscu, więc służby kurialne, domowe czy prasowe, nie mają szans, by przejść w tryb wakacyjny. O czasach, w których papież opuszczał Rzym na dwa miesiące, jadąc najpierw na urlop w góry, a potem na kilka tygodni do Castel Gandolfo, pracownicy Watykanu mogą tylko pomarzyć. Mimo zawieszenia audiencji (generalnych i prywatnych), Franciszek przyjmuje gości – już w pierwszym dniu „wakacji” spotkał się z dwójką imigrantów z Afryki, autorami książki opisującej ich dramatyczną podróż do „lepszego świata”,  i towarzyszącymi im aktywistami z organizacji pomocowych. Zresztą wspomniane wcześniej wydarzenia też nie odbyły się bez jego udziału – wiadomo, że zatwierdza każdą ważną decyzję swoich służb. A 5 lipca Watykan ogłosił szczegółowy program jego pielgrzymki do Indonezji, Papui-Nowej Gwinei, Timoru Wschodniego i Singapuru. Zacznie się, co prawda, 2 września, ale wymaga już teraz sporej pracy organizacyjnej. Będzie to przecież najdłuższa podróż zagraniczna Franciszka – potrwa 12 dni.

I jakby tego było mało, na koniec pierwszego tygodnia wakacji Franciszek pojechał do Triestu.

Zamknięta religijność

W nadadriatyckim mieście uczestniczył w zakończeniu 50. Katolickiego Tygodnia Społecznego – corocznym zjeździe działaczy charytatywnych i społecznych ze wszystkich włoskich diecezji.

„Nie potrzebujemy religijności zamkniętej w sobie, która spogląda w niebo, nie troszcząc się o to, co dzieje się na ziemi, która celebruje liturgię w świątyni, zapominając o kurzu ulicy” – mówił Franciszek do ponad 1200 uczestników spotkania. I cytował Umberta Sabę, triestańskiego poetę, piewcę „zwykłego życia”, który w wierszu „Città vecchia” przechadzał się ulicami miasta, spotykając w prostytutkach, marynarzach, bluźniących starcach i kłótliwych kobietach Jezusa, „buntującego się w nich, tak jak we mnie”.

Ludzkie peryferia to jedno z tych miejsc, w którym nauczanie papieża spotyka się ze współczesną literaturą i sztuką. Nawet jeśli w inny sposób je widzi. Dla twórców niesprawiedliwość losu, cierpienie, odrzucenie są często dowodem obojętności Boga lub Jego nieistnienia. Dla papieża (i Umberta Saby także) sytuacją i miejscem, gdzie można Go naprawdę spotkać.

Watykańska dziura

Krążąc wciąż wokół wakacji, już miałem pisać o „atrakcyjnej ofercie” rodzinnego zwiedzania ogrodów watykańskich, organizowanego w każdą sobotę miesiąca – od 13 lipca do 26 października – przez Muzea Watykańskie. Owszem, wstęp do papieskich ogrodów jest nie lada gratką, w dodatku po ich zwiedzeniu (z przewodnikiem) można na tym samym bilecie wejść jeszcze do muzeum (już bez przewodnika). Brzmi to ciekawie, zwłaszcza że na stronie muzeum bilety na wizyty indywidualne są już od dawna wyprzedane i trzeba szukać ich u różnego rodzaju pośredników. Ale oferta „Ogrody Watykańskie+” nie jest tania: czteroosobowa rodzina – rodzice plus dzieci do lat 12 r. (a tylko takie obejmuje zniżka) zapłaci za nią 108 euro, z czego większość pochłonie opłata (obowiązkowa) za przewodnika w języku włoskim lub angielskim.

Cóż, finanse Watykanu są w kiepskim stanie i próbuje się je łatać wszelkimi sposobami. Od dwóch lat sekretariat ekonomiczny przestał publikować szczegółowe dane na temat budżetu Stolicy Apostolskiej, ale jego prefekt, pan Maximino Caballero Ledo, powiedział rok temu w wywiadzie, że deficyt ma charakter strukturalny i każdego roku wynosi od 50 do 60 mln euro. Dodał też, że chcąc doprowadzić budżet do jako takiej równowagi, „musiałby zamknąć 43 z 53 urzędów kurii rzymskiej”. To oczywiście niemożliwe, ale nawet te realne plany reform (prawdziwych, nie udawanych) spotykają się z oporem i są blokowane. Oszczędności, o których tyle się mówi, są symboliczne i nie rozwiążą problemu.

Jaka piękna katastrofa

Nieco światła na sytuację ekonomiczną rzuca opublikowane dwa tygodnie temu zestawienie wpływów i wydatków z tzw. świętopietrza – daniny, jaka spływa do Watykanu z całego świata i która przeznaczona jest (a przynajmniej być powinna) na misję Kościoła. W 2023 r. fundusz ten zgromadził 52 mln euro, a wydał… 109 mln. Jak to możliwe? W prosty sposób – wydano nie tylko jednoroczną składkę, ale też aktywa wygenerowane w poprzednich latach, np. przez sprzedaż nieruchomości. Co więcej: 87 proc. ubiegłorocznych wydatków przeznaczono na pokrycie kosztów działania kurii (uznając, że to też misja Kościoła), na cele charytatywne przeznaczając 13 mln (musiały wystarczyć na 236 projektów w 76 krajach). Utrzymanie kurii, jak widać, wciąż kosztuje krocie. Na jedną tylko Dykasterię ds. Komunikacji Watykan wydaje blisko 45 mln euro rocznie – niemal tyle samo co na wszystkie nuncjatury. Dodajmy tylko, że większość dykasterii – owszem, dużo mniejszych – zadowala się budżetem 2 mln euro.

W Watykanie wszyscy wiedzą, że „koncern medialny” kosztuje zbyt wiele i głównie tam należałoby szukać oszczędności. Anonimowy urzędnik sekretariatu ekonomicznego powiedział portalowi  „The Pillar”, że bez prawdziwych reform finansom Watykanu grozi zapaść w ciągu mniej więcej 5 lat.

I tu wracamy do początku naszej opowieści. Jeden z moich rozmówców dał do zrozumienia, że za wycofaniem się jezuitów z Radia Watykańskiego stały nie tylko urażone ambicje (przestało być dziełem zakonu i podporządkowano je innej władzy), ale też kwestie finansowe. Pieniędzy we wspólnym worku niby jest dużo, ale zawsze znajdują się ważniejsze i bardziej pilne wydatki niż radio, drukarnia czy gazeta (i prawie zawsze chodzi o portal internetowy). Poza tym jezuici dobrze znają stan finansów Watykanu – do 2022 r. prefektem sekretariatu ekonomicznego był o. Juan Antonio Guerrero Alves, a po jego odejściu (z przyczyn zdrowotnych) stanowisko objął jego najbliższy współpracownik, Maximino Caballero Ledo. Oni wiedzą, że bez drastycznych cięć, zwłaszcza w mediach, już się nie obejdzie. A na katastrofę nie mieli ochoty czekać. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Na okładce: Chrystus Pantokrator zXIX w., autor nieznany, galeria miejska wJaninie, Grecja // Historic Images / Alamy Stock Photo