Nowy regulamin pracy w Fabryce św. Piotra, zarządzającej watykańską bazyliką, przez wielu komentatorów został uznany za represyjny i dyskryminacyjny. Wymaga od pracowników m.in. określonego dress codu (zakazując tatuaży i kolczyków „w widocznych miejscach”) oraz życia zgodnego z zasadami moralnymi Kościoła (np. tylko w związkach sakramentalnych).
Zarzuty, że przepisy są sprzeczne z głoszoną przez papieża inkluzywnością oraz z obowiązującym w krajach europejskich prawem, są jednak chybione. Regulamin dotyczy przedsiębiorstwa i jego pracowników, a nie Kościoła i wiernych. Watykan nie jest też państwem, jak inne – nowoczesnym, demokratycznym, z porównywalnym system prawnym. Najwyższym prawodawcą jest w nim papież, który nowe przepisy zatwierdził i nakazał wprowadzić w życie. Czy są dyskryminacyjne? Gdyby któraś z osób zwolnionych za brak ślubu kościelnego skierowała sprawę do sądu, spór byłby bardzo ciekawy.
Nie jest to zresztą perspektywa nierealna, zważywszy na napięte stosunki między kard. Maurem Gambettim, archiprezbiterem Bazyliki św. Piotra i szefem Fabryki, a niektórymi pracownikami i wspierającymi ich hierarchami kurii. Bo sprawa regulaminu, którego Gambetti jest autorem, ma też drugie dno.
Były franciszkanin, kustosz Sacro Convento w Asyżu, ma w Watykanie wielu wrogów, którzy zarzucają mu, że „nie zna tutejszych zwyczajów” i „jest człowiekiem znikąd” (papież mianował go kardynałem, gdy ten nie był nawet biskupem). Franciszek ściągnął go do Watykanu, by zrobił porządek w znepotyzowanym i skorumpowanym watykańskim przedsiębiorstwie, gdzie od zawsze ustawiało się przetargi, a posadę dostawało po ojcu lub po znajomości (i którego nazwa weszła do rzymskiego przysłowia – „Sei com’a fabrica de San Pietro” – jako synonim niewydolności i opieszałości). Gambetti rządzi nim twardą ręką – tylko w ostatnim półroczu żandarmeria zatrzymała trzech pracowników, którzy przekazywali poufne informacje mediom, i aresztowała jednego, który próbował „odsprzedać” cenny manuskrypt, który kiedyś zniknął z archiwum.
Nowy regulamin sankcjonuje taki sposób zarządzania firmą. Bo nie chodzi tylko o kwestie moralne czy wizerunkowe (dress code i złożenie wyznania wiary przed przyjęciem do pracy obowiązuje nie tylko urzędników, przyjmujących petentów w biurach czy „sampetrinich”, pilnujących porządku w bazylice, ale także hydraulików, stolarzy i murarzy). Wprowadza także zakaz informowania osób postronnych o wewnętrznych sprawach przedsiębiorstwa (w tym kontaktowania się z mediami), zapraszania osób z zewnątrz, członkostwa w organizacjach wrogich Kościołowi, udziału w zgromadzeniach promujących wartości niezgodne z jego nauką, wynoszenia jakichkolwiek dokumentów i materiałów poza firmę. Potwierdzając, że zacna, założona w XVIII wieku instytucja, ma problemy nie tylko z wizerunkiem.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















