Okiem wydawcy: po godzinach

Niewielka część publikacji przynosi wydawcy literatury korzyści. Zyski są konsumowane przez dystrybutorów, a porozumienie wydawców, by się im przeciwstawiać, jest niemożliwe, ponieważ mają oni różne interesy, a mianowicie tych wielkich nie interesuje literatura.
Redaktor wydawnictwa Cyranka
Czyta się kilka minut
Materiały prasowe NLG
Materiały prasowe NLG

Nie, nie każdy powinien pisać, a odpowiadam w ten sposób ze względu na szczególny kontekst nadmiaru, nie zaś w przekonaniu, że pisanie wymaga określonego obycia z książkami lub warsztatu, który można szlifować jedynie posiadając wykształcenie humanistyczne – jest to rzecz jasna nieprawda. 

Nie każdy może pisać, do pisania dobrego, lub choćby znośnego (nie wszystkie książki warte publikacji są świetne) potrzebny jest talent, a ów talent bywa różny, i nie musi oczywiście zależeć od kapitału społecznego – może to być talent do frazy Doroty Kotas lub do poetyckiego spostrzeżenia jak u Łukasza Barysa, albo – chyba najrzadszy – talent do fabuł (ten najwięcej pomaga w sprzedaży, vide „Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia" Ishbel Szatrawskiej).

Autorzy, którzy sprawnie posługują się językiem i go rozumieją, miewają czasem problemy z opowiadaniem wciągających historii. Bywa, że potrafią pisać, lecz nie mają nic ważnego do powiedzenia. W następstwie tego ostatniego problemu pojawia się niekiedy, jak sądzę, karkołomny pomysł, by sam język, a właściwie potoczystość, przemieniła niejasny koncept we frapującą książkę (tak dzieje się najczęściej w prozach autobiograficznych, to jasne).

Propozycji jest mnóstwo, znośnych wcale nie mało, dobrych niewiele, znakomitych tyle co kot napłakał. Za wszystkie jesteśmy wdzięczni, warto próbować, bo obraz własnej twórczości jest zawsze wykrzywiony, i może być nie tylko zbyt pobłażliwy, ale też zbyt surowy. Wysyłajcie, piszcie! Debiuty wbrew powszechnemu przekonaniu są przez wydawców lubiane. Cyranka ich wyczekuje.

Niewielka część propozycji przynosi wydawcy literatury korzyści. Zyski są konsumowane przez wielkich dystrybutorów, a porozumienie wydawców, by się im przeciwstawiać, jest niemożliwe, ponieważ wydawcy mają różne interesy, a mianowicie tych wielkich nie interesuje literatura, nawet jeśli publikują czasem wspaniałe pozycje, a więc nie interesuje ich, i dobrze czują się w układzie, w którym producent książek rzuca na rynek cokolwiek, za to obficie, licząc, że jeden ze stu kryminałów czy poradników stanie się bestsellerem i utrzyma całą resztę, co często rzeczywiście ma miejsce.

Kurczy się przestrzeń dla literatury w mediach. Niewielu dziennikarzy chce pisać o książkach. Autorzy są niewidoczni. Nawoływania, by „postawić na promocję”, które czasem słychać z boku, są oderwane od rzeczywistości. Wykupić bilbordy, oto wspaniały pomysł na stratę pieniędzy. Można też przepalić niebotyczne kwoty na reklamy tworzone przez agencje, kolejno zaskoczone, jak płytki jest rynek książek: „poszłoby, gdyby to były zegarki!”. Pojawiają się nawet próby przerzucenia kosztów tworzenia kontentu na wydawców, chodzi o płacenie za wywiady. Odpowiedzią na to może być tylko budowanie wokół książek społeczności, co znakomicie robi ArtRage, dobrze Filtry etc.

Wydawanie literatury jest zawsze ryzykowne, bywa w ogóle nieopłacalne i tu zarysowuje się ciekawa paralela między wydawcami literatury a twórcami. Pisać mogą osoby dysponujące czasem wolnym, bo też z pisania bardzo trudno jest się utrzymać (tantiemy i zaliczki są liche). Podobnie jest z wydawaniem książek. Małe literackie oficyny często powstają przy innych biznesach np. rodzinnych, albo są finansowane przez prywaciarzy, którzy zapragnęli być mecenasami kultury, albo są robione po godzinach. Wydawcy wyczekują dotacji, dotacje ich ratują, ich samych i te zamówione przez nich wspaniałe przekłady, których inaczej nie mielibyśmy okazji poznać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Na okładce: Chrystus Pantokrator zXIX w., autor nieznany, galeria miejska wJaninie, Grecja // Historic Images / Alamy Stock Photo

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Okiem wydawcy: Po godzinach

Artykuł pochodzi z dodatku Nagroda Literacka GDYNIA 2024