Sprawę masowych gwałtów popełnianych na Gisèle Pelicot w miasteczku Mazan na południu Francji można określić jako monstrualną. I to w podwójnym sensie – najpierw skali przestępstw seksualnych, trwających przez całą dekadę 2011-2020, a także szczególnej perwersji głównego sprawcy Dominique’a Pelicota.
Nie tylko gwałcił on własną żonę, ale także nakłaniał do tego dziesiątki obcych mężczyzn. Kobietę odurzał wcześniej środkami uspokajającymi, aby nie była świadoma tego, co się z nią działo. W dodatku mężczyzna filmował wszystkie te – odbywające się w domu małżeństwa – gwałty, co w efekcie naprowadziło na trop organy ścigania.
Sprawa Pelicot wywołała we Francji debatę o zadawnionej „kulturze gwałtu”
Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną nie tylko we Francji, ale i na świecie. Po trwającym cztery miesiące procesie 19 grudnia 2024 r. sąd w Awinionie skazał Dominique’a Pelicota na maksymalną możliwą tu karę: 20 lat więzienia. Za winnych gwałtu, próby gwałtu lub napaści seksualnej uznano pozostałych 50 oskarżonych, wymierzając im kary od 3 do 15 lat więzienia (na ogół bezwzględnego, tylko w dwóch wypadkach w zawieszeniu). Części skazanych nakazano też leczenie psychiatryczne.
Jak mogło dojść do tych okropności? Francuskie media podkreślają, że sprawcy nie przypominają wcale potworów: reprezentują najrozmaitsze zawody (od ogrodnika przez kierowcę po informatyka) i pełny przekrój wiekowy – od 26 do 73 lat (w momencie zdarzeń). Uderza fakt, że wielu gwałcicieli doświadczało w przeszłości przemocy lub było wykorzystywanych seksualnie. Stąd sprawa Gisèle Pelicot wywołuje szerszą debatę: o konieczności zerwania z tym, co media francuskie nazywają zadawnioną „kulturą gwałtu”, także w środowisku rodzinnym.
Czy sprawa Pelicot będzie punktem zwrotnym, jak wcześniej ruch #MeToo?
Drugą lekcją z tego mrocznego procesu jest nad Sekwaną spór prawny: niektórzy proponują, by wprowadzić nową definicję gwałtu, chroniącą mocniej niż do tej pory jego ofiary. Miałaby zawierać wprost zapis o świadomej zgodzie na stosunek seksualny.
Najistotniejsza może jest postawa w trakcie procesu samej 72-letniej dziś Gisèle Pelicot. Dzięki swojej odwadze i godności stała się twarzą walki z przemocą seksualną. Nie tylko dla organizacji feministycznych i dla wszystkich niemal mediów we Francji – od prawicy do lewicy – ale i dla tysięcy zwykłych kobiet, takich jak ona.
Jej przykład może dodać śmiałości innym ofiarom przestępstw seksualnych. Jeśli tak się stanie, to awinioński proces pozostawi po sobie trwały ślad. Jak wcześniej ruch #MeToo, sprawa Pelicot może stać się punktem zwrotnym, po którym nic nie będzie już takie jak przedtem.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















