Jaki ładny chłopiec – mówili przechodnie, kiedy z córką w odziedziczonym po innych dzieciach niebieskim wózku i kombinezonie wyszłam po raz pierwszy na miasto. A potem znowu. I znowu. Zastanawiałam się: prostować czy dziękować. Jakie ma znaczenie, czy płeć noworodka zgadza się w oczach przechodnia? Zwłaszcza gdy się słabo mówi w lokalnych językach, pozostaje uśmiech i krótkie dziękuję.
Dres czy suknia z falbanami – dlaczego dziewczyńskość i komfort nie zawsze idą w parze
Minął rok, teraz już na własnych nogach zwiedza place zabaw i salki domów kultury. Najchętniej w najwygodniejszych dresowych spodniach w kolorze mlecznej czekolady i sweterku morskim niczym ocean. I choćbym w rozmowie z innymi matkami używała żeńskich zaimków, to i tak tytułują ją chłopcem. Siła brązowego dresiku jest wielka.
Dziwi mnie to, ciut wkurza, ale też łapię się na tym, że zaczynam na takie wyjścia wybierać kwieciste leginsy. Bingo! Od razu została dziewczynką.
Zachęcona, kupiłam drugie, kwieciste z falbaną na pupie, ale trochę się waham, bo falbana na pupie jest nieco dziwaczna, trochę jak kupry XIX-wiecznych sukni. Przeglądam też ubranka wyprzedawane przez inne matki, niektóre mają starannie dobrane kolekcje kwiatów i pasteli, można tam szukać w ciemno czegoś, co bezdyskusyjnie udziewczynkowi ci dziecko.
Jakoś nie umiałam wejść w ten klimat wcześniej. Dominowała wygoda i to, co odziedziczyła po starszych dzieciach znajomych czy dostała od bliskich.
Łapię ten dziwny moment, kiedy roczniak zaczyna mieć życie publiczne, placowo-żłobkowe, i kiedy jednak zaczynam zwracać uwagę, w co jest ubrana i jak będzie identyfikowana. Ona jeszcze nie ma zdania. Może jednak pójdziemy w jakiś rodzaj kompromisu: wygodne spodnie w kolorach przyjaznych błotu, ale falbana, róż lub bufa na bluzce? Zaskoczyło mnie, że już zaczynamy mieć te dylematy i że już, jak ma się rok, dziewczyńskość i komfort nie zawsze idą w parze.
Czy dziewczynki mają prawo mieć kieszenie
Przecież już niejedna dziewczynka na świecie apelowała do niejednej firmy odzieżowej o to, by zadbały o komfort ciuchów dla dziewczynek. Zwykle chodzi o kieszenie, a raczej ich brak.
W zeszłym roku ośmioletnia Georgia z Ipswich świętowała sukces po tym, jak odzieżowa firma brytyjskiego marketu zareagowała na jej prośbę, by spodnie do żeńskich mundurków też miały prawdziwe kieszenie.
Wcześniej, w 2021 r., siedmioletnia Kamryn Gardner z Bentonville w Arkansas napisała do amerykańskiej marki odzieżowej: „Nie podoba mi się, że przednie kieszenie w dziewczęcych szortach są udawane. Chciałabym móc włożyć w nie ręce i nosić w nich rzeczy”. Firma odpisała, wysyłając dwie pary spodni z kieszeniami i obiecując, że wkrótce takie trafią do sklepów.
Zabrakło mi podobnej hucpy, gdy w popularnym sportowym markecie szukałam spodni turystycznych dla siebie. Pozazdrościłam funkcjonalności kilku głębokich kieszeni w męskich bojówkach towarzysza moich wakacji, ale ku mojemu zaskoczeniu w dziale żeńskim podobnych nie było. Tak jakby męska noga w górach mogła nosić w wypakowanej kieszeni, co trzeba mieć pod ręką.
Natomiast żeńska noga nie może, bo udo musi wyglądać szczupło za wszelką cenę. Nie widzę innego uzasadnienia, by kieszonka damskich spodni była symboliczna, z minimalną pojemnością, jak na kartę bankową lub chusteczkę. Jednak zamiast wziąć przykład z tych dziewczynek i napisać petycję, poszłam po prostu do działu męskiego.
Spodnie jak feministyczny manifest
Historycznie sporo starć feministek z modą dotyczyło właśnie komfortu i swobody ruchu. Wczesne sufrażystki w połowie XIX w. zaproponowały strój z kobiecymi spodniami, rodzajem szarawarów pod krótszą suknią, który wręcz nazywały strojem reformatorskim.
Ponieważ jednak przychodzono nie tylko ich słuchać, ale też obejrzeć ten skandalizujący strój, powoli się z niego wycofały. Kobiece spodnie elektryzowały w czasie wojny secesyjnej, gdy zakazano pielęgniarkom ich noszenia, podczas gdy inne zespoły sanitariuszek twardo służyły w takich strojach na polach bitwy, a nawet w szpitalach. Czytając o tym, próbuję sobie wyobrazić pielęgniarki w terenie w XIX-wiecznych sukniach.
Kolejną odsłoną życia spodni kobiecych były lata 80. XIX wieku, gdy szarawary powróciły jako strój kobiet-rowerzystek. Przeciwnicy jazdy kobiet na rowerze nie sprzeciwiali się jednak tylko ich strojom, tak naprawdę chodziło o swobodę ruchu.
I tak do dziś, bo projekty strojów pokazują często, co autor myśli o kobietach, ich rolach społecznych, autonomii, wolności oraz o tym, czy widzi komfort jako wartość nadrzędną wobec zaspokajania trendów mody.
Oprócz własnych modowo-feministycznych zagwozdek doszła mi zatem nowa: zakładać dziecku leginsy z falbaną na pupie do piaskownicy czy nie?
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















