Trudność sprawia już sama nazwa. Etymologicznie „faryzeusze” mogą być związani z aramejskim słowem „parash”, co znaczy „oddzielony”, tyle że nie mamy jasności, od czego lub kogo mieliby być oddzieleni. Ani z jakiego powodu.
Jako grupa społeczna wyodrębnili się prawdopodobnie między VI a I wiekiem przed Chrystusem, choć i tu nie ma pewności co do procesów, które przyczyniły się do jej powstania. Archeologowie mają poważny problem z identyfikacją śladów materialnych pozostawionych przez faryzeuszy, co utrudnia badania nad charakterystyką tej grupy. Ilu ich było? Tego też nie wiemy. Jedyna pewność, jaką dziś mamy, dotyczy pojawiania się faryzeuszy w narracjach biblijnych napisanych już po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Wyniki badań przeprowadzonych w ostatnich dekadach nad tekstami ewangelii sugerują, że obraz faryzeuszy, jaki tam znajdziemy, jest bardziej literacki niż historyczny.
Jezus i faryzeusze: podobieństwa i spory
Jako bohaterowie zbiorowi ewangelii przedstawieni są głównie w roli oponentów Jezusa: zadają mu podchwytliwe pytania i próbują przyłapać go na kontrowersjach związanych z interpretacją Tory. Jezus daje się wciągać w te spory i chętnie rozmawia z faryzeuszami. Dlaczego? Ponieważ byli mu bliscy. Wierzyli, jak Jezus, w zmartwychwstanie, w przeciwieństwie do saduceuszy. Tak jak Jezus byli blisko ludzi – w przeciwieństwie do kapłanów ze świątyni. Jezus chętnie z faryzeuszami debatuje i daje się zapraszać na wspólne ucztowanie, jak choćby do domu Szymona (Łk 7, 36-50). Przy okazji tych kontaktów zarówno faryzeusze, jak i Jezus prowokują się do zadawania sobie nawzajem pytań o rozumienie Bożego nauczania, jakim jest Tora. Z tych sporów rodzi się wiele cennych uwag Jezusa na temat jej interpretacji, zachowanych w ewangeliach.
Jak w tych debatach wypada Jezus? W najbardziej rozpowszechnionych opiniach to on jest tym, który odrzuca radykalną interpretację przepisów prawa. Ale przecież nie brak fragmentów, w których jego rozumienie Tory jest bardziej rygorystyczne od faryzejskiego. W takich momentach Jezus korzysta z żydowskiej metody interpretacji prawa polegającej na budowaniu „ogrodzenia wokół Tory”. Przykładem choćby jego interpretacja przykazania „Nie zabijaj”. Według Jezusa sądowi podlega nie tylko zabójstwo, ale także gniew, który do zabójstwa doprowadza (Mt 5, 21-24). Podobnie interpretuje zakaz cudzołożenia, gdzie już samo pożądliwe spojrzenie na inną kobietę będzie grzechem (Mt 5, 27-29). A w słowach Jezusa o faryzeuszach – „czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią” (Mt 23, 1-3) – słychać krytykę, że nie są wystarczająco radykalni w działaniu (czego Jezus oczekiwał od swoich uczniów i do czego ich zachęcał).
U żadnego z faryzeuszy na kartach ewangelii nie znajdziemy tak mocnych słów, jakie słyszymy od Jezusa: o wyłupywaniu oczu, odrąbywaniu rąk czy zawieszaniu koła młyńskiego u szyi. Można oczywiście uznać, że radykalny język Jezusa to retoryczna strategia na przyciągnięcie słuchaczy, ale przywołując jego słowa nie możemy jednoznacznie twierdzić, że miał luźniejsze podejście do przepisów prawa niż faryzeusze albo że to oni byli bardziej radykalni w ich interpretacji.
Czy Jezus był faryzeuszem?
Kolejnym elementem zniekształcającym obraz tej grupy jest niewłaściwie rozumiana przypowieść o modlących się w świątyni faryzeuszu i celniku (Łk 18, 9-14). Przypowieści charakteryzują się karykaturalnymi przerysowaniami nierealnych bohaterów, o czym wielu kaznodziejów zapomina. W przywołanej przypowieści faryzeusz pości dwa razy w tygodniu, choć przecież nie ma takiego zapisu w prawie religijnym. Tekst grecki może ponadto sugerować, że celnik został usprawiedliwiony „tak jak faryzeusz”, a może nawet dzięki jego modlitwie, w której słychać echo poleceń Mojżesza z Księgi Powtórzonego Prawa (Pwt 26, 1-15). Być może celem ewangelicznej przypowieści nie była krytyka modlitwy faryzeusza, ale przypomnienie, że także celnicy mogą być usprawiedliwieni.
Badania nad tekstami z Qumran rzucają nieco światła na nasz problem. Wynika z nich, że to faryzeusze byli skłonni do luzowania niektórych przepisów religijnych, za co krytykowali ich esseńczycy. Radykalizm Jezusa mógł go przybliżać do ruchu esseńskiego, ale jednak chętniej wchodził w kontakt z faryzeuszami. Może więc sam był jednym z nich? Ale jeśli tak, to czy nie znaleźlibyśmy potwierdzenia tego faktu u Pawła, który podkreślał swoją faryzejską tożsamość (Flp 3, 5), a jednocześnie był dumny z naśladowania Jezusa? Czy apostoł nie zasugerowałby w takim przypadku swojego – jako faryzeusza – podobieństwa do Jezusa? A jednak w listach Pawłowych nie znajdziemy choćby cienia aluzji, że Jezus należał do faryzeuszy.
Paweł z Tarsu to jedyny faryzeusz w historii, który zostawił po sobie piśmienny ślad – jest przecież zarówno bohaterem, jak i autorem wielu tekstów Nowego Testamentu. Choć Piotr był pierwszym z apostołów, to jednak faryzeusz Paweł staje się reformatorem wspólnot gromadzących się w imię Jezusa. Czy po spotkaniu Jezusa w drodze do Damaszku Paweł przestał być Żydem, czy przestał być faryzeuszem? I jak to możliwe, że Paweł, który nie krył się ze swoją faryzejską tożsamością, potrafił zrezygnować z obrzezania? Czy było to wynikiem jego radykalnego odcięcia się od swojej przyszłości? Mało prawdopodobne. Być może wynikało to również z samej natury ruchu faryzejskiego, który wbrew stereotypom, jakie na jego temat mamy, był jednak skłonny do reform religijnych luzujących przepisy prawa.
Ewangeliczny stereotyp faryzeusza
W tekstach biblijnych nie brakuje pozytywnych wzmianek o faryzeuszach. W ewangelii Jana trzeci rozdział poświęcony jest w znacznej mierze przyjacielskiej rozmowie Jezusa z Nikodemem, faryzeuszem (J 3, 1-21). W ewangelii Łukasza faryzeusze ostrzegają Jezusa przed Herodem (Łk 13, 31), natomiast w Dziejach Apostolskich Gamaliel, również faryzeusz, staje w obronie apostołów (Dz 5, 34-39). Warto dodać, że faryzeusze znikają w narracjach pasyjnych.
Ewangelie powstały co najmniej kilkadziesiąt lat po zmartwychwstaniu Jezusa, w nowym dla wspólnoty żydowskiej kontekście – po zburzeniu świątyni w Jerozolimie oraz masowej ucieczce wielu Żydów z ówczesnej Palestyny. Pisane były z dala od Jerozolimy, w diasporach żydowskich rozsianych po całym Cesarstwie Rzymskim. Uzasadnione jest więc pytanie, czy opisują faktyczne spory Jezusa z faryzeuszami, czy raczej dyskusje toczone wewnątrz żydowskiej diaspory – mówiąc krótko: Jezus na kartach ewangelii może być postacią, w której usta włożono późniejsze oskarżenia wobec współwyznawców, odmawiających uznania go za mesjasza.
Obraz faryzeuszy na kartach Nowego Testamentu jest wielowarstwowy i niejednoznaczny. Z jednej strony są pokazani jako oponenci Jezusa, z drugiej – jako bliscy mu uczestnicy sporów na temat interpretacji Tory i związanych z tym praktyk religijnych. Są nawet reformatorami rodzącej się wspólnoty chrześcijańskiej, z faryzeuszem Pawłem na czele.
Rozpowszechniony stereotyp faryzeusza przynosi wiele szkód także samej lekturze Biblii. Przede wszystkim zamyka wspólnotę katolicką na spór o rozumienie Ewangelii – prowadzenie takiego sporu traktowane jest powszechnie jako zagrożenie dla jedności chrześcijan. Polemiki Jezusa z faryzeuszami nie były sporem z judaizmem, ale o jego kształt. Podobnie jak dziś spór z krzywdzącymi interpretacjami biblijnymi nie jest sporem z chrześcijaństwem czy Kościołem, ale dyskusją nad ich kształtem. Już samo pytanie o faryzeuszy stawia nas przed pytaniem o Dobrą Nowinę. Na ile ewangeliczne są ostre oskarżenia wysunięte wobec faryzeuszy przez autorów ewangelii? Czyli – ile jest Ewangelii w ewangelicznych tekstach? Parafrazując słowa znanej biblistki Amy-Jill Levine, nie ma potrzeby przedstawiania judaizmu (i faryzeuszy) w złym świetle, żeby Jezusa i jego naukę przedstawić w dobrym.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















