Czy covid jest jeszcze groźny?

Szef GIS informuje o dziesięciokrotnym wzroście zakażeń covid, pojawiają się newsy o ogniskach epidemicznych w miejscach, gdzie grała koncerty Taylor Swift, powstają pytania, czy fali zachorowań nie wywoła olimpiada. Czy koronawirus realnie nam jeszcze zagraża – pytamy epidemiologa Rafała Halika.
Czyta się kilka minut
Sezon wakacyjny // Fot. Albin Marciniak / East News
Sezon wakacyjny // Fot. Albin Marciniak / East News

Maciej Müller: Główny Inspektor Sanitarny Paweł Grzesiowski poinformował ostatnio o dziesięciokrotnym wzroście zakażeń covidowych w ciągu miesiąca. Fala ma potrwać do października.

Rafał Halik, epidemiolog i specjalista zdrowia publicznego: SARS-CoV-2 jest obecnie dość dokładnie obserwowany przez WHO i inne powołane do tego służby. Działa globalny system nadzoru epidemiologicznego nad wirusami oddechowymi, takimi jak RSV, wirusy grypy A i B oraz właśnie SARS-CoV-2. Systemy te oparto na metodyce sentinel, czyli monitorowania częstości zakażeń na podstawie sieci wylosowanych lekarzy i podmiotów medycznych (szpitali, gabinetów), które meldują przypadki zakażeń na podstawie wywiadu lekarskiego oraz testów diagnostycznych. Następnie metodami statystycznymi modeluje się faktyczną skalę rozprzestrzeniania się wirusa w populacji, częstość wizyt na oddziałach szpitalnych oraz zgonów.

Światowa Organizacja Zdrowia wspólnie z Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wypracowała system o akronimie ERVISS, a amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention (CDC) regularnie podaje wyniki nadzoru sentinel dotyczącego SARS-CoV-2.

Oba źródła wskazują na bardzo wyraźny wzrost odsetka testów pozytywnych, hospitalizacji i umieralności z powodu covidu w ostatnich tygodniach. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń, kształtowania się sezonowości, jak i stosowanych modeli faktycznie należy się spodziewać wypiętrzenia fali zakażeń. Skala ciężkich przypadków jest jednak kilkakrotnie niższa niż w sezonie 2020-21 i nie tworzy porównywalnego zagrożenia dla bieżącego funkcjonowania systemu ochrony zdrowia.

Na ile do rozprzestrzeniania się covidu mogą się przyczynić olimpiada w Paryżu czy trasa Taylor Swift, gromadząca po kilkadziesiąt tysięcy widzów na jednym koncercie?

Wydarzenia masowe oraz wzrost mobilności na pewno powiększają fale zakażeń. Ale pamiętajmy z drugiej strony, że trwa sezon urlopowy. Ludzie częściej przebywają na zewnątrz, żyją na co dzień w mniejszym stłoczeniu niż w innych miesiącach roku – a to z kolei zmniejsza transmisję wirusa.

Jak obecnie przebiega choroba i czy jest w stanie zagrozić życiu?

Dziś covid przebiega podobnie jak niemal każda infekcja wirusowa górnych lub dolnych dróg oddechowych. To jednak odczucie subiektywne – w rezultacie którego ludzie bagatelizują tę chorobę i sprowadzają ją do czegoś w rodzaju przeziębienia. Tymczasem z punktu widzenia medycznego samopoczucie nie przekłada się na powagę choroby. Infekcja SARS-CoV-2, którą odczuwamy jako „katarek”, wywołuje w naszym organizmie wiele procesów patologicznych, które mogą stanowić nawet zagrożenie dla życia. Siła tych procesów nie jest manifestowana przez subiektywne objawy, jak ból głowy czy gorączka. Z covidem wiążą się np. zaburzenia układu krzepnięcia krwi i negatywne oddziaływanie na naczynia krwionośne. U osób z problemami układu krążenia, arytmią, cukrzycą lub w starszym wieku może to wywołać udary oraz zawały. Podobne problemy wywołuje grypa; a przypomnijmy, że obie choroby mogą też doprowadzić do ciężkiego zapalenia płuc.

Ludzie nadal umierają też z powodu samego covidu: w ostatnich tygodniach w USA więcej niż co setny zgon jest wywołany przez covid. Z punktu widzenia epidemiologii to wcale nie jest tak mało. Do tego rachunku należy doliczyć udary i zawały serca będące powikłaniami covidu, których liczbę trudno oszacować na podstawie systemów statystyki medycznej, jak i ocenić samym lekarzom, bo infekcje mogą być skąpoobjawowe lub niezauważalne.

Jak się zabezpieczyć?

Szczepieniem. Na covid i grypę powinni szczepić się co sezon wszyscy, ale szczególnie muszą to wziąć pod uwagę osoby dotknięte chorobami przewlekłymi, z osłabioną odpornością oraz osoby starsze. Powinny w sezonach częstszych infekcji unikać tłoku oraz kontaktu z osobami mającymi objawy infekcji (kaszlącymi, kichającymi, z gorączką itp.). W lecie niebezpieczne mogą być pomieszczenia silnie klimatyzowane i ze słabą wentylacją. Ponadto wszyscy powinni dbać o higienę rąk. Jeśli osoba z grupy ryzyka musi np. podróżować pociągiem czy autobusem, powinna założyć atestowaną maskę FFP2.

Czy opracowując coraz to nowe szczepionki na nowe warianty, paradoksalnie nie zmuszamy wirusa do szukania dróg ucieczki naszym systemom odporności?

Mutowanie wirusów wynika z ogólnej specyfiki naszego układu immunologicznego, który „uczy się” odporności po kontakcie z zarazkami. Wszystko jedno, czy ta „nauka” bierze się ze szczepień czy z infekcji. Gdyby nie istniały szczepionki, człowiek tak czy siak by się uodparniał przez przechorowanie i wirus ewolucyjnie uciekałby naszej odporności – tak, jak zawsze działo się to z grypą.

Ogólnie „karty historii” wirusów to permanentna udana ucieczka przed systemami odporności innych organizmów. SARS-CoV-2 częściowo nam „uciekł” tuż przed wprowadzeniem szczepionki i rozpętał falę wariantu Delta – która wywołała pokaźną liczbę zgonów. Bez szczepionki byłoby jednak znacznie gorzej: według obliczeń, mimo fali Delta szczepienia uratowały ponad 14 mln istnień ludzkich.

Czy dotarliśmy do momentu (o którym, swoją drogą, marzyliśmy w szczycie pandemii cztery lata temu), w którym covid jest po prostu kolejną epidemią sezonową, obok grypy, RSV itp.?

Dla żadnego z tych wirusów nie istnieje jakiś punkt dotarcia. Patrzymy na świat z perspektywy kręgowców, które ewoluują tysiące lat. Dla wirusów grypy i koronawirusów wystarczą miesiące, lata, by zmienić charakterystyki biochemiczne na czasem bardzo groźne dla organizmu człowieka. Na pewno powinniśmy być wdzięczni, że dzięki opracowaniu szczepionek osiągnęliśmy „moment”, o którym pan wspomina.

Gdybyśmy spojrzeli ewolucyjnie, to najbardziej „racjonalne” dla wirusów jest obniżanie swojej zjadliwości, bo zabijanie żywiciela obniża sukces reprodukcyjny. Jednak mutacje są losowe i nieprzewidywalne, te najgroźniejsze wynikają ze „skakania” drobnoustrojów pomiędzy różnymi organizmami. Stąd wzięły się zjadliwe wirusy grypy tzw. ptasiej i świńskiej oraz koronawirusa MERS. Dlatego tak ważne jest monitorowanie zmian genetycznych w tych wirusach oraz ich ścieżek w przyrodzie, bytowania u innych organizmów. Dzięki temu możemy przygotować się na wytworzenie szczepionek, leków lub na wybuch kolejnej epidemii.

Rafal Halik

Rafał Halik jest specjalistą zdrowia publicznego i specjalistą epidemiologiem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Na okładce: Chrystus Pantokrator zXIX w., autor nieznany, galeria miejska wJaninie, Grecja // Historic Images / Alamy Stock Photo